KULTURALNIE

3 książki, które warto przeczytać | Czy warto zacząć od Bacha?

Kiedy za oknem kolorowe liście skąpane jesiennym deszczem warto przeznaczyć trochę czasu na dobre książki. Bo czas spędzony pod kocykiem z kubkiem herbaty osłodzonej miodem z plasterkiem cytryny oraz dobrą książką to idealny patent na przetrwanie jesiennej pluchy. Już pominę nawet to, że ci co czytają ponoć żyją dwa razy 🙂

Dzisiaj na tapecie mamy pozycję przy której śmiechom nie będzie końca, taką przy której strach wejdzie głęboko w głowę oraz tą z którą chętnie zaczniemy od Bacha.

Jacek Galiński „Kółko się pani urwało”

Niemożliwe. Sama widziałam. Wzrok mam dobry. Tylko dwie dioptrie w lewym i półtorej w prawym.

Czytając tę książkę na jednej lizbońskiej plaży wręcz płakałam ze śmiechu. „Kółko się pani urwało” to komedia kryminalna w której główną bohaterką jest Pani Zofia, starsza pani z kraciastym wózeczkiem. Nie ukrywam, że podczas czytania tej pozycji bardzo często przed oczami stawała mi moja babcia, która też ma cięty język i niesamowite poczucie humoru z nutką złośliwości i cynizmu. Książka opowiada o tajemniczym morderstwie w kamienicy znajdującej się na warszawskiej Woli z aferą reprywatyzacyjną w tle. Całości charakteru nadaje właśnie Pani Zofia, która bierze sprawy w swoje ręce i rozpoczyna własne śledztwo.

Jest to powieść momentami absurdalna o przygodach starszej pani z wózeczkiem zakupowym, ale właśnie ta absurdalność podbiła moje serce. I cieszy mnie to, że 30 października ukaże się druga opowieść o Pani Zofii. Myślę, że podczas czytania tej książki na pewno dostrzeżenie coś z bohaterki w swojej własnej babci, ale na pewno też będziecie patrzeć przychylniejszym okiem na starsze osoby. Bo przecież one też kiedyś były młode i charakterne i być może nie mają teraz młodego ciała, ale ta charakterność mogła zostać 🙂

View this post on Instagram

10/52 #jacekgaliński #kółkosiępaniurwało 📖 Komedia kryminalna to idealne określenie tej książki, bo jest śmiesznie, wciągająco i niebezpiecznie. Natomiast postać głównej bohaterki, czyli pani Zofii, przypomina mi momentami moją babcię, bo bohaterką jest pani w podeszłym wieku 😉 Czytając te książke na plaży w Portugalii śmiałam się jak głupia przez, co przyciągałam wzrok innych plażowiczów 😂 . #52bookchallenge #52bookchallengepl #52bookchallenge2019 #bookstagram #booklover #book #czytam #czytaniejestsexy #czytelniczka #wyzwanieczytelnicze #czytambolubie #czytampolskichautorów #ksiazkoholizm #ksiazki #lilylifepresets #polishblogger #blogger #blogerka #polskablogerka

A post shared by Marta (@martazbrozek.pl) on

Stephen King „Smętarz dla zwierzaków „

Dłonie badały zawartość, odsuwając na bok leki (…). W pierwszym słabym brzasku dnia przedmiot ów rozbłysnął  srebrem. Mroczna postać opuściła pokój.

Stephen King jest dla mnie królem długich opisów, mistrzem grozy oraz wirtuozem wchodzenia czytelnikowi tak głęboko w głowę by ze słów czytanych w głowie powstał ich obraz. „Smętarz dla zwierzaków” to nie jest miła i ładna książka. To pozycja, która od samego początku wywołuje na ciele ciarki oraz pomimo strachu jaki wzbudza każda przewrócona strona, czytelnik chce więcej. Jesienna pogoda idealnie zbuduje nastrój. A po skończeniu lektury, warto sięgnąć po tegoroczną ekranizację.

„Smętarz dla zwierzaków” przeniesie nas do Ludlow, czyli miejsca mającego być oazą spokoju po chaosie panującym w Chicago dla rodziny Creedów. I właściwie było, ale do czasu. I uwierzcie, że czasem lepiej by martwe zostało martwe.

Kamil Bałuk, Wacław Krupiński „Wodecki. Tak mi wyszło”

Staram się mieć moralny kręgosłup. Palenia nie rzuciłem, pić nie przestanę, w wielu dziedzinach jestem słaby. Natomiast pod względem uczciwości staram się być człowiekiem przez duże C.

Książka o Zbigniewie Wodeckim jest tak piękna, że czytanie jej to na prawdę przyjemność. Daje możliwość poznania Wodeckiego, ponieważ znajdziemy w nim wywiad, a dokładniej autobiograficzną rozmowę oraz reportaż, który pokazuje przebojowego Zybszka i opowiada o powrocie jego pierwszej płyty po niemal 40 latach od debiutu. Podczas czytania ciągle w głowie leciały mi jego piosenki jako tło umilające mi poznawanie tego wspaniałego i utalentowanego człowieka.

„Wodecki. Tak mi wyszło” chwyta za serce w wielu momentach. Pokazuje, że hit „Pszczółka Maja” albo „Chałupy welcome to” stały się jego przebojami tylko przez przypadek oraz, że te dwa utwory to była taka pięta achillesowa dla Zbigniewa. Bo on tak na prawdę chciał tworzyć coś dużo lepszego, ambitniejszego i nie chciał być tym facetem od pszczoły. I takim jego, po części, spełnieniem była współpraca z „Mitch&Mitch”.

Fajny był to facet. Szkoda, że go z nami już nie ma, ale na szczęście została nam jego wspaniała muzyka.

Jakie książki ostatnio przeczytaliście? Znacie te, które pojawiły się w dzisiejszym wpisie? Zachęciłam Was do przeczytania? Koniecznie dajcie znać!

__________________________

Jeśli Ci się tutaj podoba i chcesz być na bieżąco to wpadnij też na:

  • FanPage bloga i daj , bo mam nowy cel – zdobyć 1000 polubień 😉#żebrolajki,
  • Instagram, gdyż tutaj można mnie spotkać najczęściej.

Może Cię zainteresuje?

4 Comments

  1. Kółko się pani urwało mnie kusi już od dawna, jako że bardzo lubię takie ironiczne, zabawne opowieści.

    1. Polecam z całego serca, a tym bardziej, że za chwilę pojawi się dalsza część przygód Pani Zofii 🙃

  2. Książkę Smętarz dla zwierzaków kiedyś czytałam i wiem że była taka stara ekranizacja książki też. Nie wiedziałam że jest nowa ekranizacja

    1. O startej ekranizacji słyszałam, ale nie oglądałam. Natomiast nowa pojawiła się bodajże w maju tego roku 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *