UKOCHANE ZAKOPANE

Gdybym miała się jeszcze raz przeprowadzić to bez wahania wybrałabym góry. Tak, to zdecydowanie moje miejsce i czuję się tam świetnie. Nie wiem dlaczego, ale góry mnie wzruszają, a do tego wywołują gęsią skórkę. Brzmi to trochę wariacko, ale taka po prostu jestem 😛

Pierwszy raz górską miejscowość odwiedziłam w podstawówce i była to Białka Tatrzańska, ale niewiele pamiętam z tego pobytu. Drugim miastem był Tylicz oraz Krynica Zdrój i tutaj mam wiele, bardzo dobrych wspomnień. Zakopane odwiedziłam po raz pierwszy bodajże w podstawówce, a ponownie dwa lata temu z rodziną mojego Narzeczonego. To oni pokazali mi piękno gór oraz samo miasto, które zajęło specjalne miejsce w moim sercu 😉 Właśnie dlatego lubię tam tak bardzo wracać, mam cudowne wspomnienia i co roku tworzę nowe.

Morskie Oko

Głównym miejscem, które chcieliśmy zobaczyć wraz z Narzeczonym było właśnie Morskie Oko. Na swoją wędrówkę wybraliśmy czerwony szlak, która zaczyna się w Palenicy Białczańskiej. Jest to droga asfaltowa, która idzie cały czas pod górę, a prócz tego mamy dokoła siebie rzeszę turystów. Skłamałabym, gdyby powiedziała, że to była łatwa trasa i super się szło, bo na prawdę byłam wykończona. Za każdym zakrętem liczyłam, że to będzie już koniec. Podczas marszu mijamy przepiękne widoki, więc warto na chwilę przystanąć i powzdychać. Uważam, że dojście o własnych nogach bardzo się opłacało, bo to, co zobaczyłam było jak ze snu. I pomyśleć, że za to wszystko odpowiada Matka Natura 🙂 No po prostu niesamowite! Cała trasa, czyli wejście i zejście, zajęła nam ok. 4 godziny.

Wodospad Siklawica

Po Morskim Oku chcieliśmy sobie zrobić malutki spacer, więc wybraliśmy sobie za cel Wodospad Siklawica i liczyliśmy na efekt WOW. Niestety to, co zastaliśmy po wdrapaniu się na górę, było tylko namiastką wodospadu. Strzelam, że jest tam ciekawiej podczas roztopów i wtedy to jest prawdziwy wodospad, a nie jakaś tam sikawka 😉 Mimo tego warto było się przejść i popatrzeć.

Sarnia Skała

Przy wieczornym planowaniu trasy na następny dzień, rzuciłam hasłem byśmy poszli na Sarnią Skałę. Wybraliśmy trasę z Doliny Strążyskiej i zaczęliśmy wspinać się przy schronisku. Pomimo tego, że drogowskaz pokazywał tylko 5o minut drogi to miałam wrażenie, że ta droga się nigdy nie skończy. Nasza trasa składała się z kamieni, które układały się w schody i były bardzo śliskie, więc trening pośladków zaliczyłam 😛 Uwierzcie, że myślałam, że nie dojdę! Jeśli chodzi o sam szczyt to tam nie udało nam się wejść, ponieważ było bardzo dużo turystów i trzeba było czekać na swoją kolej, a my byliśmy mega wykończeni. Pomimo tego widoki i tak były super, a wejść na szczyt spróbujemy poza sezonem, więc nic nam nie ucieknie. Jeśli chodzi o zejście to wybraliśmy trasę na Dolinę Białego, ponieważ baliśmy się iść tym samym szlakiem, którym weszliśmy. Był on bardzo niebezpieczny, stromy i miał śliskie kamienie.

Nasz urlop w Zakopanem wyszedł trochę spontanicznie, ale niczego nie żałuję, bo bardzo odpoczęłam i świetnie się bawiłam. Złapaliśmy bakcyla i chcemy więcej, a to najważniejsze. Moim celem jest wejście na Giewont i na Kasprowy Wierch, a jak zdobędę te szczyty to poszukam nowego wyzwania 😛 Uważam, że warto polecić Wam nocleg z którego skorzystaliśmy już drugi raz. Nocowaliśmy na ul. Krzeptowskiego 8 w Apartamentach Krzeptowskiego. Są to nowe apartamenty, mają dobrą cenę, dodatkowo mieszkania są super urządzone, ale mimo tego widok miażdży. Wyobraźcie sobie móc codziennie po obudzeniu i przed snem patrzeć na Giewont. Ach, to wygrywa wszystko 🙂 Drugim miejscem do polecenia jest Żabi Dwór, czyli miejsce z przepysznym jedzeniem, klimatem oraz cudowną obsługą. Karczma znajduje się na ul. Strążyskiej 26.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *