CODZIENNOŚĆ

ĆWICZENIA: Fitnessowy zawrót głowy!

/so let’s get undressed, cause you look a little lonley/

Sądząc po tytule dzisiejszego posta pewnie już wiecie o czym będą moje bazgroły 🙂 Lecz zanim do tego przejdę powiem Wam trochę, co u mnie! Przede wszystkim po dwudniowej nieobecności nie czekały na mnie komentarze (troszkę smuto, ale przeżyłam). Zrobiłam spore zakupy kosmetyczne, więc post o zakupach w styczniu będzie obfity w same dobroci 🙂 Dodatkowo wczoraj obcięłam włosy i od razu lepiej się czuje (zdjęcie dodam myślę, że dopiero w przyszłym tygodniu) oraz zaliczyłam bezpieczeństwo informacji jakimś cudem 🙂 
Po długiej nieobecności na fitnessie, bo pierwszy i jak i ostatni raz byłam przed świętami, ale powiedziałam dosyć i poszłam na zajęcia w środę 🙂 Trenerka dała popalić, bo tej pory mam zakwasy. Nie mogę schodzić ani wchodzić po schodach, a jednym zdaniem: czuje, że mam mięśnie! Teraz pomyślicie, że jestem jakąś wariatką, która była dwa razy na zajęciach i twierdzi, że zawrócił jej w głowie. Wiecie, że lubię bardzo te zajęcia i taka forma aktywności jak najbardziej mi odpowiada. Jak tam jadę to mogę tam spędzić cały dzień i ćwiczyć, ale najgorsze jest dla mnie to, że nie chcę mi się wychodzić z domu i tam jechać. To jest jedyny powód mojej długiej nieobecności. Leń, totalny leń. Nie mam tam daleko. Jeden tramwaj i 15 minut drogi, ale nie chce mi się. Po prostu mi się nie chce. Koniec mojego biadolenia, bo już zapisałam się na dwa zajęcia w poniedziałek i jedno we wtorek. Trzeba spalić ten tłuszczyk 🙂 W środę zajęcia na których byłam nazywały się „zgrabna pupa, płaski brzuch” i moja pupa to odczuła, na bank! Po 55 minutach intensywnego treningu jestem zmęczona, ale tak pozytywnie. Bolą mnie wszystkie mięśnie, a ja chcę więcej. Nie wiem, czy to dlatego, że ćwiczę w grupie czy, że jest fajna trenerka, a może dlatego, że gra muzyka. Nie wiem, bo ćwiczeniach czuje się lepiej niż przed nimi, jestem mega szczęśliwa i wiem, że mogłabym góry przenosić! Chodakowska ma rację z tym uwalnianiem endorfin po wysiłku 🙂 
W planach mam zmianę swojego odżywiania. Dodać do niego więcej wartościowych produktów, a Narzeczony też chcę schudnąć, więc razem będzie nam raźniej 😉 W lutym planujemy zakup parowaru i może wtedy zaczniemy jeść więcej ryb, a On warzyw. Plan może mieć każdy, ale gorzej jest go wcielić w życie, a ja mam cichą nadzieję, że mi się to uda 😉 
Życzę Wam udanego wieczora! Wchodźcie na mojego Instagrama, bo trochę się tam dzieje i na Twittera, bo tam zawsze coś dodam 🙂 Żegnam Was jakże uroczą focią z rąsi 🙂

Może Cię zainteresuje?

2 komentarze

  1. Oj…!
    Nio to trzeba nadrobić! ;P

    Ja wpadam co 2-3 dni i patrzę czy jest coś nowego, czytam – może nie zawsze skomentuję, bo czas, bo inne zajęcia, ale wpadam i czytam 😉

    Co do włosków, bardzo Ci ładnie jak i w szmince, to ta arbuzowa…?

    + gratki za zaliczenie bezpieczeństwa informacji! =)

    Co do motywacji – sama tak zaczynałam xD

    Tylko, że ja na siłkę to niezbyt, bo w sumie się wstydzę i "wzrok" innych ludzi mnie w sumie trochę przeraża xD
    Ale od 3 lat jak wskoczyłam na rolki i po trochu wychodziłam i jeździłam(tak samo jak u Ciebie, najgorzej wyjść, bo rano, bo zimno, bo za gorąco, bo można obejrzeć tv/pograć/posiedzieć xD)
    I doszło do tego, że nóżki są pięknie umięśnione, wzrosła wytrzymałość fizyczna i jeżdżę na wycieczki, wszyscy na rowerach, a ja na rolkach – mimo licznych odcisków – niestety…
    Ale pokonuję te 15-20km, a czasem i 30!

    Cudowne uczucie, mimo zmęczenia i wbrew pozorom również okropnych zakwasów czy siniaków(czasem gdy się jeździ po nie równej powierzchni, a równa to niestety rzadkość – mimo iż stolica ;P) kocham jeździć, kocham zmęczenie, kocham ból i UWIELBIAM czuć efekty – mięśnie 😀

    Życzę powodzenia i wytrwałości =)

    1. Staram się dodawać często posty, ale wiadomo, że czasem mam inne obowiązki i po prostu się nie wyrabiam ze wszystkim (dlatego też najczęściej dodaje je w pracy, bo tu mam dużo wolnego czasu). Szminka ta jest z Catrice, czerwień wpadająca w pomarańcz (o szminkach będzie osobny post, ale sądzę, że dopiero w lutym, bo na styczeń już kalendarz wypełniony :)). Na fitnessie nikt na Ciebie nie patrzy, każdy próbuje wykonywać wszystkie ćwiczenia i przy tym nie umrzeć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.