CODZIENNOŚĆ

INSTA MIX #13

/hey heart, on the road again, moving on forward/
Dzisiaj mamy już drugi dzień lipca, co oznacza koniec czerwca. Zdecydowanie był to dla mnie miesiąc pełen stresu i zmartwień oraz niezliczonej ilość zgubionych włosów. Cieszę się, że się skończył, bo w lipiec weszłam z większą dawką pozytywnej energii. Oczywiście nie był to tylko miesiąc smutny, bo było kilka miłych wydarzeń. Po pierwsze (i najważniejsze), odbyło się spotkanie łódzkich blogerek i do relacji odsyłam Was tutaj. Po drugie, koniec sesji, ale niestety mam jedną poprawkę we wrześniu. Jedna to przecież nie koniec świata! Po trzecie, zamówiłam kawowy peeling do ciała marki Frank 😉

Wiem również, że ostatnio blog leżał i kwiczał, lecz czasem  nie mam ochoty na nic. Po raz kolejny powtórzę – mój czerwiec był do kitu. Próbuję się ostatnio zmotywować do życia, ale mam ochotę tylko leżeć i gnić w łóżku. Pogoda niestety też mi nie sprzyja! Aktualnie jestem w trakcie przekonywania Narzeczonego do zakupy nowego aparatu bym mogła zrealizować swoje blogowe plany 😉 Tu pytanko do Was: czy polecacie kompakt Nikon Coolpix P520 do robienia dobrej jakoś zdjęć oraz nagrywania filmików w full HD? 

Może Cię zainteresuje?

2 komentarze

  1. Nie wstawiłaś linku przekierowującego do relacji ze spotkania ;D
    Oby Twój lipiec był lepszy od czerwca ;D
    Ja polecam Canony 😉

  2. Wiem właśnie! 🙂 Ten błąd naprawie po powrocie do domu, bo z telefonu to trochę ciężko 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.