CODZIENNOŚĆ

O tym, co było i o tym, co będzie. Inaczej mówiąc: podsumowanie 2019 i plany na 2020

Lubię robić różnego rodzaju podsumowania i analizy. Po prostu sprawia mi to przyjemność, a najlepszym podsumowaniem, jakie napisałam w 2019 roku, było zdecydowanie napisanie podsumowania swojej pracy magisterskiej. To była istna ulga! Jestem totalnym analitykiem, tzn. analizuje wszystko, co tylko można. Każda decyzja, która została lub zostanie podjęta, musi być dokładnie rozłożona na części pierwsze. 

O tym, co było

Nie mogę powiedzieć, że miniony rok był złym rokiem, bo był całkiem spoko. Wiadomo, że było kilka dobrych i złych chwil. Nie chcę się skupiać w tym podsumowaniu tylko na tych dobrych chwilach, bo przecież życie nie jest tylko czarno-białe. Oczywiście zamierzam się odnieść do tego, o czym pisałam, podsumowując rok 2018 (kliknij TUTAJ) i zweryfikować swoje postanowienia, a może bardziej cele, które sobie założyłam.

W 2019 roku udało mi się zakończyć moją edukację. Skończyłam studia o kierunku zarządzanie ze specjalizacją zarządzanie marketingowe. Obrona na 4,5 a na dyplomie widnieje soczysta i mocna 4 😉 Ogólnie to nie wiem jak ta ocena, wygląda na dyplomie, bo jakoś od obrony nie jest mi po drodze na uczelnię i nadal czeka na odbiór. Uważam to za sukces minionego roku, ponieważ te studia kosztowały mnie bardzo dużo czasu oraz zaangażowania. Nie było wcale tak łatwo i przyjemnie, ale nie żałuje, ponieważ wyniosłam z nich całą masę wiedzy. 

W minionym roku spełniłam również swoje jedno małe wielkie marzenie. Chodzi tutaj oczywiście o kurs makijażu. Była to też forma prezentu od siebie dla siebie, właśnie z okazji ukończenia studiów. Było to dla mnie cudowne przeżycie i bardzo miło je wspominam. 

Oczywiście nie mogłabym w tym podsumowaniu pominąć podróży, bo było ich trochę. Udało nam się wyjechać, aż 7 razy i wiem, że dla jednych to dużo, a dla innych mało, bo podróżują raz w miesiącu. A gdzie byliśmy? W styczniu odwiedziliśmy nasze polskie morze, czyli Sopot. Tydzień lutego był spędzony w Amsterdamie (KLIK), a w maju odwiedziliśmy moją rodzinę w Burton upon Trent oraz wpadliśmy na weekend do Londynu. Dwutygodniowe wakacje spędziliśmy w Lizbonie, gdzie odwiedziliśmy Cascais oraz Sintrę. Końcówka października oraz początek listopada to ponownie Sopot, oraz najlepsza zupa rybna w Barze Przystań. Rok zakończyliśmy z przytupem, ponieważ w grudniu wyskoczyliśmy na weekend do Barcelony, a Sylwestra spędziliśmy na Lazurowym Wybrzeżu, a dokładniej w Nicei. Zapomniałam dodać, że w maju jeden weekend spędziłam w Poznaniu na Influencer Live Poznań. 

W 2019 roku nadal nie zmieniłam pracy i nadal tkwię w tym samym miejscu, a frustracja w szukaniu nowej sięga zenitu (pisałam o tym TUTAJ). Nie udało mi się przeczytać 52 książek, a około 20 i z tego powodu jest mi przykro, bo naprawdę muszę ograniczyć czas spędzany przed TV albo z nosem w telefonie. Poza tym nadal bimbam sobie z kwestią profilaktyki i nie mogę się zebrać na badania oraz za mało czasu poświęcam blogowi, a to pewnie idzie zauważyć. Wciąż nie schudłam i nie ćwiczę regularnie. Tego nie udało mi się osiągnąć w 2019 roku. 

O tym, co będzie

Sam 2020 nastraja mnie bardzo pozytywnie. Być może dlatego, że tak ładnie układają się w niego cyfry i wydaje mi się, że wygląda on obiecująco. A być może dlatego, że odliczanie do Nowego Roku słyszałam w kilku językach, bo byliśmy wtedy na nicejskiej plaży i emocje tłumu wręcz we mnie wpłynęły. To natomiast spowodowało, że patrzę na ten Nowy Rok bardzo atrakcyjnie z ogromem obietnic i celów, które sama na siebie nakładam. 

Nadal stawiam (a w sumie stawiamy) na podróże. Styczeń to nadal kontynuacja wypadu w grudniu, czyli Nicea oraz dwie krótkie wycieczki, czyli Monaco oraz Antibes. Dalsza część roku to Ateny, Zakopane, Larnaka i Rzym, a jestem pewna, że to nie koniec destynacji na 2020 rok. Nie zamierzam się poddawać i po raz kolejny dołączam do wyzwania #52bookchallange. Dodatkowo daje sobie kwartał na zmianę pracy. Poza tym wyznaczyłam sobie cel na rozwój swoich kulinarnych umiejętności i zamierzam w każdą niedzielę gotować coś nowego. 

Ogólnie chcę by, rok 2020 był dla mnie czasem wsłuchiwania się w siebie i w swoje potrzeby, dbaniem o swój wewnętrzny spokój, a dodatkowo czasem realizowania celów i rozwoju. Chcę być przez 12 miesięcy tak szczęśliwa, jak na poniższym zdjęciu, kiedy ze zmęczonymi nogami po kilkunastu kilometrach zwiedzania, odpoczywałam i cieszyłam się chwilą.

View this post on Instagram

Czy ta pogoda tylko na mnie działa tak mega dołująco? 😫 W #nicea to człowiekowi się tak bardzo chciało wszystko, że pomimo zakwasów robił kolejne 11 km 🙈 . Nie chce zaczynać tego roku od narzekania, a bardziej od działania i lepszego patrzenia w przyszłość, więc informuje, że w poniedziałek pojawi się #nowypost 💪O czym będzie? O tym, co było i o tym, co będzie, czyli podsumowanie 2019 i plany na 2020 😀 . A do tej krótkiej informacji dołączam takie o #selfie wykonane po kolejnych kilometrach zrobionych podczas wywczasu 😂 Pozdrawiam serdecznie! ✌ . #polishgirl #polskadziewczyna #selfietime #dziendobry #usmiech #polishblogger #blogger #polskablogerka #blogerka #lifestyleblogger #lilylifepresets

A post shared by MARTA | martazbrozek.pl (@martazbrozekpl) on

Poza tym życzę sobie i Wam, by nas było stać na święty spokój 😉 Ciekawa jestem, jaki był dla Was miniony 2019 rok i, czy macie jakieś plany na ten 2020? Dajcie znać w komentarzach.

__________________________

Jeśli Ci się tutaj podoba i chcesz być na bieżąco to wpadnij też na:

  • FanPage bloga i daj , bo mam nowy cel – zdobyć 1000 polubień 😉#żebrolajki,
  • Instagram, gdyż tutaj można mnie spotkać najczęściej.

Może Cię zainteresuje?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *