CODZIENNOŚĆ

Zakupy: LONDYN

/written in these walls are the stories, that I can’t explain/

Nie mogłam się ostatnio odnaleźć i wziąć do roboty, ale ta pogoda jest tak motywująca, że mam chęci się zmieniać 🙂 Zakupowy post miał się ukazać wcześniej, lecz troszkę nie wyszło. Potem stwierdziłam, że poczekam do końca miesiąca, bo wtedy na ogół pokazuje Wam moje łupy 🙂 Jestem zadowolona z zakupów, więc to najważniejsze. Pomijam fakt, iż Narzeczony kupił więcej rzeczy niż ja! Jak to w ogóle możliwe? 
Zakupiłam sobie torebkę, co staje się tradycją. Nawet nie wiem, co to za sklep był! Moja mama mnie tam zaprowadziła, ale znajdował się na Wood Greenie 🙂 Jest czarna, pojemna, elegancka i z przegródkami. Koszt jej to niecałe 14 futnów, więc całkiem nieźle. Kolejne rzeczy pochodzą już z Primarka, czyli ulubionego sklepu! Drugą rzeczą jest cudowna kosmetyczka w kształcie świnki (3 funty). Nie mogło zabraknąć koszulek, bo w sumie mi ich brakuje. Ceny nie przekroczyły 5 funtów za sztukę. Zaopatrzyłam się również w dwie pary legginsów (3 funty za parę) oraz spodenki do spania. Dołączył zapas rajstop! Trzy pary czarnych rajstop za jedyne 3 funty oraz w kropiki i w wieżę Eiffela w tej samej cenie. Dodatkowo zgarnęłam pończoszki oraz skarpetki do balerinek. Kolejne dresy (10 futnów)  w mojej szafie oraz luźne, przewiewne spodnie w łatki (9 futnów) w sam raz na dzisiejszą pogodę. Butów przywiozłam tylko trzy pary: mokasyny (8 funtów)  i dwie pary takich papci (3-4 funty) 🙂 Z rzeczy urodowych zgarnęłam suchy szampon z Batiste o zapachu wiśni (3 funty) oraz pomarańczowo – żółtego Tangele Teezera (11 funtów) 🙂 Obydwie rzeczy kupione w drogerii Boots. Prócz tego kupiłam zapas bielizny, ale tym się chwalić nie będę! 

Zakupy całkiem skromne 😀 Ciekawa jestem, co Wy w tym miesiącu upolowałyście i czy bardzo powiększyła Wam się garderoba? 🙂 Przesyłam Wam ogrom buziaczków i pozytywną!
+ Zapraszam Was na FanPage -> www.facebook.com/maratovelove

Może Cię zainteresuje?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.